Odkupiciel

LITURGIA (1) // XXVI Niedziela Zwykła – 1 października 2017 – 761/29

Braterskie spojrzenie

W budowaniu braterstwa w duchu „Ojcze nasz” bardzo istotne jest właściwe spojrzenie na drugiego człowieka, który też został wezwany przez Boga do uczenia się języka obowiązującego w Bożej Rodzinie. Św. Paweł, specjalista w zakresie rozumienia i budowania wspólnot chcących żyć w duchu „Ojcze nasz”, podaje szereg konkretnych uwag.

W Liście do umiłowanej wspólnoty w Filippi pisze, że każdy winien „mieć na oku nie tylko swoje własne sprawy, ale i drugich”. Chodzi tu o wyzwolenie z egoistycznego więzienia, które polega na krótkowzroczności. Egoista zawsze jest krótkowidzem. Dostrzega tylko swoje własne sprawy, a nie widzi spraw drugiego człowieka. Dopiero gdy swój świat urządzi doskonale, w drodze łaski gotów jest, dla swojej chwały, zająć się drugim. Jest podobny do człowieka, który wybudował sobie na skraju osady piękny domek i wyposażył go we wszystko co najnowocześniejsze. Trwało to siedem lat. Pewnego razu leżąc nad basenem usłyszał krzyk bólu dziecka i kobiety. Zaciekawiony wyszedł za ogrodzenie swego „pałacyku” i zobaczył matkę pochyloną nad chłopcem z rozciętą siekierą nogą. Układali gałęzie na ręczny wózek i chłopiec z klasy VII, za słaby do tej pracy, zamiast w drzewo uderzył siekierą w nogę.

Odwiózł chłopca do szpitala swoim wozem, a ze szpitala przywiózł matkę i na moment wszedł do jej domu. Wówczas zrozumiał, że żyją w skrajnym ubóstwie. Chory mąż przykuty do łoża, trójka innych dzieci i spracowana do ostateczności kobieta. Wrócił do swego „pałacu” i po raz pierwszy w życiu zrobiło mu się głupio. To wszystko było zbudowane z pracy jego rąk, ale czy nie należało podzielić tego bogactwa tak, by ulżyć tej rodzinie ubogiego sąsiada?

W kącie jednego z pokojów stała figurka Jezusa Frasobliwego. Otrzymał ją kiedyś za fachowe rady udzielone jednemu z proboszczów. Traktował jako dzieło sztuki ludowej. Teraz popatrzył na Jezusa innymi oczami. „Panie, jak Ty się czujesz w tym moim domu?” Nagle zrozumiał, że On jest znacznie bardziej podobny do chorego sąsiada, jego spracowanej żony i tego chłopca z rozrąbaną nogą niż do niego. Brat cierpiących.

W domu nie było nikogo, żona wyjechała z dziećmi na kilka dni. Ta cisza prowadziła go do Frasobliwego Chrystusa. Wiedział, że nie wpłynie na zmianę spojrzenia swojej żony, dzieci, że wspólnie od lat widzieli tylko siebie, że zamknęli się w rodzinnym egoizmie. Wiedział jednak, że albo musi podjąć trud poszerzenia ich spojrzenia, albo trzeba będzie „wyprowadzić” z domu Frasobliwego Jezusa, bo tych dwu spojrzeń, Jego i ich, nie da się pogodzić.

Paweł, w trosce o budowę braterstwa, wzywa nie tylko do zajęcia się sprawami drugich, lecz stawia krok dalej, chce, by Filipianie „w pokorze oceniali jeden drugiego za wyżej stojącego od siebie”. Chodzi tu o dowartościowanie drugiego człowieka. O spojrzenie na niego w ten sposób, by dostrzec w nim wartości. Każdy brat ubogaca rodzeństwo w sposób niepowtarzalny, nawet wtedy, gdy dla wszystkich jest ciężarem, gdy wszyscy się o niego martwią. Staje się on narzędziem w ręku Ojca, ubogacającym serca. Umiejętność dostrzeżenia tego niepowtarzalnego bogactwa ukrytego w sercu brata to początek bardzo twórczej współpracy na płaszczyźnie ducha. Człowiek od tego momentu zaczyna korzystać z bogactwa serca drugiego. Ono się przelewa w jego serce. Gotów jest też ubogacić jego swoimi talentami. Każdy człowiek pod jakimś względem jest lepszy ode mnie. Oto prawda, którą odkrywa kochający brat. Potrafi więc cieszyć się jego darami i pomagać mu w ich rozwoju.

Najpiękniejszy dom buduje ten, kto buduje go z serc ludzi, którym pomaga, których ubogacił, z serc wzrastających jego dobrocią i miłością. Ten dom, dom kochających się braci, budowany na wzór domu Ojca niebieskiego jest niezniszczalny. On też tu na ziemi stanowi jedyny dom prawdziwego szczęścia.

Chrystus stał się sługą naszym, jako ostatni z braci, gotów oddać życie za każdego z nas. Nie zabiegał o budowę pałacu dla siebie, ale o budowę braterstwa, którym zdumiewa świat od dwudziestu wieków. Jego spojrzenie na braci jest zawsze nastawione na ich ubogacenie, kosztem własnego bogactwa. Oto jeszcze jeden element budowy braterstwa w duchu „Ojcze nasz”.

 

Ks. Edward Staniek

(źródło: mateusz.pl – komentarz do niedzielnej liturgii)