Aktualności Odkupiciel

LITURGIA // XXXIII Niedziela Zwykła – 13 listopada 2022 – 977/36

„ … żeby was nie zwiedziono! ”

Sceny i znaki, przedstawione przez Jezusa, zostały od razu zrozumiane jako zapowiedź końca świata, albowiem bez Świątyni jerozolimskiej, Żydzi nie wyobrażali sobie życia. Byli z niej dumni, uważali ją za dom Boży i za gwarancję Bożego błogosławieństwa. Błąd polegał na tym, że w którymś momencie uznali, że Świątynia sama przez się ma im zapewnić poczucie bezpieczeństwa, że nie wiara i zaufanie do Boga, lecz sam fakt istnienia Świątyni, jest najważniejszy.
Na tym polegał tragizm Żydów, i nie tylko ich, że środek uznali za cel, że symbol pomylili z tym, co ma on symbolizować. Ostatecznie więc ufność pokładali nie w samym Bogu, lecz w dziele swoich rąk, które z Bogiem utożsamili. Tymczasem tylko żywa, autentyczna wiara daje człowiekowi przystęp do Boga i gwarancję Jego opieki. Bez wiary, ani Świątynia, ani kościoły, ani obrazy święte, ani nawet modlitwa i sakramenty, nie mają zbawczego znaczenia. Trzeba o tym pamiętać, by nie wpaść w pułapkę formalizmu lub „magizmu” religijnego.
Być może o tym myślał Jezus, kiedy przestrzegał przed zwodzeniem i oszustwami religijnymi. Polegają one na tym, że ludzie, w imieniu Boga, szafują na prawo i lewo zwodniczymi obietnicami, rzekomymi objawieniami, fałszywymi interpretacjami Słowa Bożego, cudami. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, w dobie New Age, niezliczonych ilości sekt, powiązanych z miliardowymi interesami, w dobie nihlistycznych filozofii, ludobójczych ideologi, fałszywego mistycyzmu, łatwo jest zatracić wiarę i rozeznanie. Zresztą nie tylko dziś grozi światu zamęt religijny: zawsze tak było, choć nie z wykorzystaniem takich możliwości technicznych jak obecnie. Ale nie w technice rzecz, lecz w oszustwie.
Bowiem wszystkie te ideologie i środki mają służyć tylko jednemu: oszukaniu człowieka, odciągnięciu go od Boga i zagarnięciu w niewolę. Łatwo tego dokonać, gdy zamiast wiary, czyli osobistej więzi z Bogiem, człowiek jest przywiązany do swoich wyobrażeń Boga. Wyobrażenia te łatwo się wypaczają wskutek ignorancji religijnej: braku więzi z Kościołem i nieznajomości Biblii.
Jezus kładł wielki nacisk na nauczanie i trwanie we wspólnocie. Sam osobiście i przez swoich uczniów, gro czasu poświęcał na głoszenie kazań, wyjaśnianie Bożego prawa, uczenie modlitwy. Mnóstwo czasu spędzał z Apostołami i uczniami na wyjaśnianiu swojej nauki. Gdy obiecywał Ducha Świętego, to najpierw po to, aby umożliwić i zagwarantować Kościołowi wierność prawdzie. Wiedział bowiem, że od prawidłowego myślenia zależy prawidłowe postępowanie.
Prawda może przetrwać tylko we wspólnocie ożywianej przez Ducha Świętego. Wierność prawdzie jest bardzo trudna w pojedynkę, gdy człowiek jest zdany tylko na siebie. Wspólnota ludzi tak samo myślących i czujących, mających do siebie zaufanie, polegających na sobie, daje człowiekowi siłę. To jest pierwsze zadanie Kościoła: gromadzić ludzi w jedno, by dać im siłę. Ale nie siłę polityczną czy społeczną, lecz siłę wiary, modlitwy, braterstwa, wierności.
Nie jest to siła skierowana przeciwko komukolwiek, lecz ku Bogu, ku prawdzie i dobru. Nie przypadkiem większość apokaliptycznych znaków zapowiadających czasy ostateczne, polega na zniszczeniu relacji między ludźmi i narodami, na wprowadzeniu nieufności i nienawiści w rodzinach, społecznościach, narodach. Ratunek jest tylko w wierności prawdzie i w miłości, a Kościół jest po to, aby nas w tym wspomagać. Wykorzystajmy tę szansę!

Ks. Mariusz Pohl
( źródło: mateusz.pl – komentarz do niedzielnej liturgii )